Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dialogi słyszane. Pokaż wszystkie posty

Dialogi słyszane #9

88 rok, plac szkolny siódymy, dugo pauza, stoja przi płocie ze starszom koleżankom. I pytom sie ij.
- to wiela ty mosz lot?
- jedynoście.
- i ty do czecij klasy lazisz?
- bo jo dwa razy siupła.
- po jakiymu?
- no, roz żech miała na koniec roku kapa z maty i poloka, a późnij to żech sie niy łoddzywała cołki rok do pani.
- ale czymu?
- bo to jest pierdolono kurwa.


szkoła podstawowa nr 7 w Siemianowicach Śląskich




21.03.2021 Leave a comment

Dialogi słyszane #8

mój lekarz przyjmuje od dwunastej. mam jedenasty numerek, więc pojawiam się za dwadzieścia pierwsza z nadzieją, że uda mi się choć trochę ominąć kolejkę i nie będę musiał długo czekać. podchodzę do drzwi, na których wisi kartka, potwierdzam swoje miejsce i rzucam pytanie w tłum.

— przepraszam, który numer teraz wszedł?

— dziesiąty — odpowiada matuzalemowa baba.

— o, to fajnie, bo mam jedenasty — oznajmiam na głos gawiedzi, żeby było wiadomo, że ja teraz wchodzę i oddalam się w głąb poczekalni. i gdy mam już wygodnie usiąść na krześle, słyszę:

— ledwo przyszoł, już włazi.

oburzam się delikatnie.

— no, ale to nie moja wina, na pewno część pacjentów nie przyszła i kolejka się przesunęła. wie pani jakich numerków nie ma?

— panie, jak jo by to wiedziała, to downo bych studia skończyła.

— uhm — nie dowierzam z uśmiechem.

— a pan mo studia skończone? — pyta baba.

— no.

— jakby pan studia skończoł, to by pan łodpowiadoł „tak”, a niy „no”.

— ja.

— i jeszcze po ślonsku godo — burzy się baba.

wtem drzwi się otwierają i na mnie przychodzi dran. wchodzę.

baba miała dwunasty i podobno od dwunastej czekała z nadzieją, że szybciej wejdzie. 
 
dialogi słyszane bogowie osiedla
zdjęcie pochodzi ze strony cmradzymin.pl
 

7.06.2016 Leave a comment

Dialogi słyszane #7




Sobota. Jadę krótkim autobusem 74 do Chorzowa. Ludzi mnóstwo. Zgiełk i ścisk. Naraz jedna z kobiet zagaduje do mnie
— Kurwa, ale tłok!
— No — odpowiadam.
Nagle wjeżdżamy w zakręt i wszyscy na siebie lecą. Po wyjściu z zakrętu kobieta krzyczy do kierowcy:
— Te, co ty kurwa z wieprzkami jedziesz?


*** 

Lata osiemdziesiąte. Gramy w piłkę nożną na polanie. Tomek nie chce stać na bramce. Obrywa za to w ryj co jakiś czas od Roberta. W końcu z płaczem biegnie po matkę. Za dziesięć minut zjawia się z matką, która pyta Roberta:
— Czymuś Tomka pobioł?
— Bo niy sce stać w torze i mie nerwuje!
— I zaroz żeś go musioł zbić?
— A pani go bije w doma jak paniom nerwuje?
— Niy
— No to jo go byda bić!


***
—Te, a ty zaś kurzysz pieronie?
— No! Zostoł jo wkurwiony i zaś kurza!



***

— Kaj som zygarety?
— Na byfyju.
— Kaj na byfyju?
— Na byfyju kurwa, a kaj?! Łone tam byli!

8.07.2013 Leave a comment

Dialogi słyszane #6

W Mysłowicach, na ulicy, obok szpitala spotyka się dwóch kolegów:
— Te, co u ciebie?
— Szukom roboty.
— Co, ty roboty szukosz?
— Dana zalono.

Też w mysłowicach, tym razem w sklepie spożywczym w kolejce do kasy spotyka się dwóch kolegów:
— Te, jak tam twoja baba? Urodziyła juz?
— Ja, musiała w końcu pynknonć.

W Katowicach Załężu, w urzędzie pracy spotyka się dwóch bezrobotnych kolegów:
— Robisz kajś?
— Ja, u brata. Brat kondony łata.
— Pytom się poważnie!
— No to ci łodpowiadom. U brata, brat roboty szuko.

25.12.2012 Leave a comment

Dialogi słyszane #5

Chorzów, koncówka ulicy Wolności. Mr Hamburger na osiedlu Irys. Siedzę pod parasolem i jem zapiekankę w ten piękny, lipcowy dzień. Obok mnie siedzi ojciec z synkiem. Syn do ojca:
— Tata, niy smakuje mi tyn hamburgier.
— Co? Niy smakuje ci? A chlyp lubis? Zymby zgubis, to polubis. Pierdolis bułki wolis.  No, jydz. w doma tygo niy mosz!


***

Ostatnia niedziela maja. Pielgrzymka mężczyzn do Piekar Śląskich. Tłum równym tempem zmierza w kierunku Sanktuarium. Z tyłu jednak, ktoś bardzo się śpieszy:
— Te, wydupiej ino!
— Kaj sie tak spieszysz pieronie? Co na kluski mosz wciepniete?
— Chca przelyjź ino, pitej!
— Deptej mie dalij, a jo ci byda szychty pisać!


***

Wychodzę z sieni familoka i zapinam kurtkę. Niestety zamek błyskawiczny się zacina i muszę stanąć na moment obok ławki, na której siedzą dwie kobiety, dziwujące się sąsiadowi.
— Słyszeliście, sonsiodowi spod trójki sie pogorszyło.
— Po jakiymu?
— Zabrało go dzisioj pogotowie, bo wyrzigoł dwa litry ropy z krwiom. Godom wom dwa litry!

8.11.2012 Leave a comment

Dialogi słyszane #4

Stacja gazu LPG. Kolejka. Ira wraz ze swoim mężem czeka w polonezie. W końcu podjeżdżają pod dystrybutor. Pracownik z entuzjazmem pyta wychodzącego z samochodu męża.
— Wiela?
— Fol - odpowiada mąż, salutując po rzymsku.
Kiedy przychodzi czas zapłaty, mąż wyjmuje portfel. Gotówki jest niewiele, więc rozkłada karty płatnicze i wydziera się na cały głos:
— Ira, z keryj?

***

— A jak tam pana syn i jego rodzina? - pytam przy piwie znajomego.
— Co tu dużo godać. Syn ciul, synowa kurwa, rodzina po chuju.

***

Upał. Lato. Kobiety wracają z pracy autobusem. W pewnym momencie od grupy odłącza się jedna z nich i przechodzi na tył autobusu.
— Te, Dana? - woła za nią jedna z nich.
— Co?
— Kajś tam pitła? Co cie cuć?

1.11.2012 Leave a comment

Dialogi słyszane #3



Późne lata osiemdziesiąte XX wieku na Górnym Śląsku. Boisko szkolne mojej podstawówki. Po lekcjach. Trwa zacięty mecz piłki nożnej bloki - familoki. Za boiskiem woźny naprawia swój motorower marki Komar. Stoimy wszyscy wokół niego, jak to bajtle i podziwiamy jak nasz stary stróż topi łańcuch w benzynie, tłumacząc nam, że tak się czyści! Później jak wyciąga świecę i coś w niej przeciera, tłumacząc, że tak też się czyści i że trzeba czyścić, bo inaczej motor nie będzie palił. Norbert zaciekawiony pyta:
— Stróżu, to na co wom tyn kopruch poli?
— Norbet, jo mu najsca łon pojedzie!

***

Bytom ul. Mickiewicza. Na parterze kamienicy trwa remont mieszkania. Wszystkie okna pootwierane. Przystaję przy jednym, ponieważ muszę napisać sms. Słychać głos z mieszkania:
— Te, a jak by my tak te dwa kabelki złonczyli? Tyn zielony z tym łonym? Co godosz?
I nagle dup! Słychać jak ktoś spada na ziemię. Po chwili:
— Kurwa godołch ci ciulu, że niy z tym łonym!

***

Stoję na przystanku w Chorzowie Starym na Bożogrobców. Czekam na siedem cztery. Podchodzi do mnie bajtel i pyta:
— Mo pan dwa zote?
— Niy mom — odpowiadam.
Następnie podchodzi do małolaty stojącej obok mnie i pyta ponownie:
— Te, mosz dwa zote?
— Jak jo by miała dwa zote, to jo by sie kurwa życie ułożyła! — odpowiada małolata.

25.10.2012 Leave a comment

Dialogi słyszane #2



***
Przystanek autobusowy na Bogucicach. Czekam. Obok mnie dwóch typów wyraźnie wypitych, ale i wkurwionych.
— Kurwa, godołch ci, że nie przyjedzie.
— Skończ dupić!
— Te, poć idymy, bo łon niy przyjedzie do chuja.
— Skończ dupić ci godom jeszcze roz.
— Jo cie pierdola, ida w pizdu.
— Skończ dupić, nikaj niy idziesz. Czekej tu zy mnom.

***
Impreza w jedynej izbie einzli familoka. Piec węglowy rozgrzany, aż rury czerwone. Większość biesiadników jest już lekko słabsza. Jeden koleś wyraźnie zamierza iść do domu. Niestety jego dziewczyna jeszcze nie.
— Te, idziesz? Wiela razy ci mom godać?
— Czekej, mom jesce w kieliszku!
— Te, bo sie pódziesz sama.
— Czekej ino dopija.
— Pij to pito i idymy!

***

Przed familokiem na lipinach. Matka nie potrafi sobie poradzić z synem.
— Tomek do dom.
— Już ida.
Po chwili.
— Tomek, ale już mi do dom.
— Zaraz!
— Zaraz ma Cyganka w cipie. Już mi szoruj do dom!

15.10.2012 Leave a comment

Dialogi słyszane #1



Jedno z górnośląskich miast. Dzielnica cudów. Familoki obok nieczynnej od kilku lat huty. Pięćdziesiąt procent bezrobotnych. Idę ulicą powolnym, leniwym krokiem. Naprzeciw mnie idzie matka i ojciec, oboje chyba w moim wieku. Mniej więcej na równi z nimi idzie ich córeczka, na oko trzy latka. Kiedy mijamy się, córeczka zapytuje:
— Mamo, która jest teraz godzina?
— Kurwa, twoja ostatnio — krzyczy matka .

***

Bytom Bobrek. Dyskont Biedronka. Około godziny dwudziestej w sobotę. Jedna pijana dziewczyna wraz z drugą pijaną dziewczyną oraz jej córką, przekraczają bramkę wejściową do sklepu. Krzątają się trochę w środku przy regałach. Po chwili córka mówi do matki:
— Mamo, jo by chciała tego loda.
— Ha, ha, ha, ha, ha, ha — śmieje się głośno matka. — Jako pojebano, tyś słyszała? — matka pyta koleżankę. — Pado loda by chciała. Ha, ha, ha, tyś jest ciulniynto — odpowiada córce. Poć wyłażemy — mówi do koleżanki — bo sie ciul (ochroniarz) na nos gapi.

***
Górny Śląsk. Park. Ławka w parku. Dwie dziewczyny i chłopak piją jakieś wino, w najlepszym wypadku nalewkę na karbidzie. Jedna z dziewczyn, z utlenionymi perhydolem włosami zwierza się:
— Łon żar i żar. Łobiady mu gotowałach, pizza wdupioł i my pili, ale niy tam jakoś gorzoła ino Johny Walkera mu kupowałach. A potym my sie robili z tego drinki. Rormalnie balsam, balsam z colą. Ale cola łorginalno, godom wom łorginalno cola my ino piyli!

7.10.2012 Leave a comment

« Starsze posty

Filmy o tematyce śląskiej

Publikacja 10 albumów, które wpłynęły na mój muzyczny gust.

Memuar z czasów zarazy. Lata dwudzieste XXI wieku.

Filmy drogi

Spis treści

Teksty chronione są prawem autorskim. Obsługiwane przez usługę Blogger.