Siódemka

fragment

To będzie super weekend, pomyślał, gdy po sobotniej szychcie szef dał mu dowód rejestracyjny i kluczyki do służbowej fury. Tylko uważaj Damian. Umyj ją, wypastuj, odkurz w środku, ma błyszczeć, bo w poniedziałek zawieziesz mnie na zebranie z prezesem, rozumiesz, muszę się pokazać, wiesz o co chodzi? Przytaknął.


Od kiedy przyjęli go w firmie na kierowcę, czuł się dowartościowany, bo woził szefa limuzyną na spotkania biznesowe. Był może nie kimś ważnym, ale kimś kto trzyma z kierownictwem, kto zna pewne sekrety, kto wiele słyszał, kto wielu ważnym personom dłoń ściskał, po prostu zaufanym człowiekiem. Miał przywileje, ale nie korzystał z nich. Mógł awansować, piąć się powoli po szczeblach kariery, zajmować stanowiska o których inni pracownicy mogli tylko pomarzyć, ale nie chciał. Mówili, że nie ma ambicji, ale nie przejmował się tym.


Przejmował się natomiast Siódemką. Dbał o nią aż do przesady. Pucował szyby irchą, glancował szmatką karoserię, chuchał, dmuchał. W firmie wierzyli, że szef kiedyś mu ją sprzeda, a może i nawet podaruje. Tłumaczył im, że nie stać go na taką furę, a w przypadku darowizny przy tak niskich zarobkach nie dałby rady jej utrzymać.


Lubił ją natomiast wypożyczać i to tylko na weekend pod pretekstem konserwacji. To mu pasowało. Mógł poszpanować, do tego pobujać się po miejscach gdzie takie gabloty były wyznacznikiem pozycji społecznej. Imponował również kobietom, w zasadzie blacharom, którym nie chciało się wracać nad ranem z imprez do domu nocnym autobusem czy tramwajem. Czuł się na chwilę właścicielem, człowiekiem od którego coś zależy. Miał władzę.


Tego wieczoru los mu sprzyjał. Postanowił, że odpicowaniem bryki zajmie się w niedzielę, a dziś wyciągnie z niej jak najwięcej. Włożył na siebie czarną, skórzaną kurtkę, na nos wsunął przeciwsłoneczne okulary, mimo że szyby w samochodzie były przyciemniane i ruszył w miasto. Dobrze mu się jechało tym potworem. Potężny samochód budził respekt na ulicach. Przy zwężeniach wszyscy ustępowali mu pierwszeństwa. Czuł, że żyje.


Automatyczna skrzynia biegów eliminowała jakikolwiek wysiłek podczas jazdy. Mógł sobie pozwolić na korzystanie z telefonu. Wydzwonił więc kolegów. Następnie podjechał po nich pod blok i razem podążyli w kierunku klubu. Nie zamierzał jednak wchodzić do środka, bo i tak w upalne noce ludzie imprezowali w plenerze. Zresztą co to za przyjemność siedzieć latem w dyskotece, w której nie ma czym oddychać, a koszule lepią się od potu. Większość i tak stoi na zewnątrz, bo w środku jest za gorąco albo nie wpuszczono ich ze względu na door selection.


Zaparkował przed budynkiem. Blachary przyssały się do wydechu, niektóre zaczęły lizać klamki. I żeby było wszystko jasne, przypadkowe blachary, nie jego koleżanki. Zwabił je dźwięk widlastej dwunastki. Momentalnie obskoczyły Siódemkę z dwóch stron, wieszając się na drzwiach jak rasowe kurwy z DK. Pewnie fama się rozniosła, że Damian buja się dziś czarną betą. A prawda była prozaiczna, wystarczyło zatrzymać się i zapytać o parking.
 
 

05.10.2018

Filmy o tematyce śląskiej

Publikacja 10 albumów, które wpłynęły na mój muzyczny gust.

Memuar z czasów zarazy. Lata dwudzieste XXI wieku.

Filmy drogi

Teksty chronione są prawem autorskim. Obsługiwane przez usługę Blogger.