6

Śniło mi się, że jechałem tramwajem.
Klasyczną sto piątką.
Szóstką.
I gdzieś w okolicach ulicy Metalowców, gdzie wielkie piece mrugały żarem, poczułem na sobie wzrok mężczyzny, który gapił się na mnie i uśmiechał. I znów gapił i uśmiechał.
Dziwak.
Z moherowym beretem w ręku, z bujną czupryną, wykręconą od łoju i potu.
W kraciastej budrysówce z drewnianymi kołkami i pętelkami ze skóry. Pierdolony hipster.
Patrzał się. Tępo. Jak szpak w pizdę. Nawet lśnić próbował.
Redrum!
Aż w końcu ruszył w moją stronę, z tym chujowym uśmiechem na twarzy.
Zaczął się zbliżać. Coraz bliżej i bliżej. A ja zacząłem uciekać, w ołowianych butach, gumowymi krokami, które rozciągały się po całym tramwaju. A później, gdy on już był naprawdę blisko, uciekałem na kolanach, podpierając się rękami.
I gdy spojrzałem przez ramię na jego twarz, wiedziałem już wszystko.
To nie Jack Torrence, to Achim! Pieprzony manekin! 




06.08.2014

Filmy o tematyce śląskiej

Publikacja 10 albumów, które wpłynęły na mój muzyczny gust.

Memuar z czasów zarazy. Lata dwudzieste XXI wieku.

Filmy drogi

Teksty chronione są prawem autorskim. Obsługiwane przez usługę Blogger.